Komentując okazujesz szacunek autorowi! ;*
- Czy Ty masz na myśli Harry'ego Styles'a przyjaciela mojego chłopaka - spytała z niedowierzaniem Mandy i wrzuciła do koszyka kolejny produkt spożywczy. Znów zachichotałam i twierdząco pokiwałam głową... - No to dziewczyno muszę przyznać, że jesteś ideałem!
- Czemu?? - tym razem to ja zadałam pytanie
- Ponieważ Harry umawiał się z wieloma dziewczynami tylko po to, żeby znaleźć swój ideał... Po jednym spotkaniu już wiedział, że to nie jego bajka i umawiał się z następną... A z Tobą widział się już kilka razy więc...
- Ale większość tych spotkań była przypadkowa... - odparłam
- Nic nie dzieje się przez przypadek...
- Nie mędrkuj tylko bierz przykład z Natt i wybieraj rzeczy na kolację.
Po dziesięciu minutach cały koszyk był pełny, a my stałyśmy w kolejce do kasy. Szybko wyjęłyśmy wszystkie produkty, zapłaciłyśmy i w ekspresowym tempie wróciłyśmy do domu. Rozłożyłyśmy zakupy na stole w kuchni, założyłyśmy fartuszki i zaczęłyśmy przygotowywać dania. Każda była
odpowiedzialna za coś innego. Ja na przykład miałam pokroić warzywa na sałatkę.
- Natt coś się stało? Jakaś bardzo milcząca jesteś dzisiaj? - spytałam krojąc w tym samym czasie ogórki.
- Wszystko ok. Po prostu obydwie jesteście szczęśliwe i zakochane to ja nie chcę Wam przeszkadzać....- Na Ciebie też przyjdzie pora - nie miałam zamiaru zaprzeczać, bo to nie miałoby sensu... Sama przed sobą już się przyznałam, że zakochałam się w loczku...
- No dobra zmieńmy temat... Ej Cam ale Ty serio odeszłaś z planu filmowego?
Na wspomnienie dzisiejszej akcji w studiu, aż się zaśmiałam....
- Tak... Po tym jak Mark potraktował chłopców, a przede wszystkim mnie? Ja nie jestem potulną myszką, która przytaknie każdemu i na wszystko...
- No w sumie - powiedziała przez śmiech Mandy, a ja zdzieliłam ją ścierką.
***
- Natt szybciej nakrywaj do stołu! Oni tu będą lada moment! - krzyczałam i biegałam po całym domu, a dziewczyny patrzyły na mnie ze zdziwieniem.
Pięć minut później zadzwonił dzwonek do drzwi. Podbiegłam do lusterka, poprawiłam włosy i
odetchnęłam głęboko, po czym otworzyłam drzwi. W progu zastałam piątkę roześmianych chłopców.
- Witaj Camilo! Bardzo ładnie wyglądasz - powiedział Liam.
- Eeeej! To był mój tekst - krzyknął Harry, a ja wybuchnęłam śmiechem, a następnie zaprosiłam ich do środka i zaprowadziłam do salonu. Kiedy Zayn zobaczył Mandy od razu do niej podszedł i złożył na jej ustach pocałunek... Aww... To było taakie słodkie. Trochę jej zazdrościłam, ale tylko troszkę... Usiedliśmy wszyscy przy stole i zaczęliśmy jeść. Oczywiście wszystkie trzy otrzymałyśmy wiele pochwał co do naszych umiejętności kulinarnych. Uśmiech nikomu nie schodził z twarzy... Nawet mi co jest bardzo dziwne.
- To co? Ja pójdę po deser... - powiedziałam i wstałam od stołu.
W kuchni stało już osiem pucharków do których musiałam nałożyć lody z bitą śmietaną. Kiedy wyjmowałam wszystko z zamrażarki nie zauważyłam iż ktoś wszedł za mną.
- Naprawdę bardzo ładnie wyglądasz - powiedział Harry, a raczej wyszeptał mi wprost do ucha kładąc swój podbródek na moim ramieniu.
- Dziękuję za komplement, ale i bez niego dostałbyś deser... - zaśmiałam się i zaczęłam nakładać lody do pucharków starając się przy tym nie zemdleć z wrażenia...
- Jeżeli deserem są Twoje usta to poproszę go natychmiast.
Odwróciłam się w jego stronę i spojrzałam mu prosto w oczy. Te zielone tęczówki niemalże
hipnotyzowały. Zaczęliśmy zbliżać się do siebie. Nasze twarze dzieliły dosłownie milimetry i wtedy rozległ się okrzyk Niall'a:
- No gdzie ten deser??
Szybko odsunęłam się od Harry'ego i odkrzyknęłam, że za chwilkę... Odwróciłam się w stronę pucharków i w ekspresowym tempie napełniłam je lodami i bitą śmietaną...
- Czy mógłbyś pomóc mi zanieść - zaczęłam nieśmiało swoją prośbę, a Harry natychmiast wziął dwa naczynia i zaniósł je do salonu. Po chwili w salonie można było usłyszeć głośne rozmowy i "stukanie" łyżeczek. W kuchni zostały dwa ostatnie desery. Mój no i oczywiście Loczka. Obydwoje wróciliśmy po nie.
- Musisz dać mi swój numer - powiedział Harry z uśmiechem na ustach.
- Buta? - spytałam i zaśmiałam się cicho przypominając sobie znów naszą niezbyt przyjemną rozmowę w studiu.
- Nie... - również się zaśmiał i podał mi swój telefon.
Od razu wstukałam dziewięć liczb i z powrotem oddałam go Harry'emu.
- Wracajmy do salonu, bo zaraz sobie coś pomyślą... - powiedziałam i wyszłam z kuchni. Zajęłam swoje miejsce, a obok mnie usiadł Harry.
- Zayn wspaniale wypadłeś w dzisiejszym wywiadzie - powiedziała Mandy i pocałowała mulata w usta...
- Mieliście dzisiaj wywiad - spytałam jakbym o niczym nie wiedziała... Postanowiłam troszkę poudawać... No skoro już nie pracuję jako aktorka to może spróbuję swoich sił w normalnym życiu...
- No mieli, mieli i Harry opowiadał coś o...
- Ale dobre te lody - wykrzyknął nagle loczek z pełnymi ustamu i wszyscy na niego spojrzeliśmy... Z trudnością
powstrzymałam śmiech, ale jakoś mi się to udało... Przez kilka sekund w salonie panowała cisza, ale już po chwili znów każdy miał coś do powiedzenia.... Ja co jakiś czas zerkałam w stronę Harry'ego i tym samym przyłapywałam go na zerkaniu w moją stronę... Nie mam pojęcia kto i kiedy zaproponował grę w butelkę, ale nim się obejrzałam już siedzieliśmy na podłodze, a Lou kręcił butelką. Wypadło na Harry'ego. Wybrał pytanie... Louis bez dłuższego zastanawiania się powiedział:
- O kim mówiłeś na dzisiejszym wywiadzie...
Harry się zarumienił i albo mi się wydawało, albo spojrzał w moją stronę... Chciałam mu jakoś pomóc i w ostatniej chwili niemalże krzyknęłam:
- A może dacie sobie już spokój z tym wywiadem co? - i
zakręciłam butelką... Kiedy ona się kręciła zauważyłam jak Harry bezgłośnie mówi dziękuję, na co ja uśmiechnęłam się tylko.
- Wyzwanie - usłyszałam głos Natt.
Również nie musiałam się zastanawiać nad wyzwaniem... Dosłownie od momentu, kiedy chłopcy weszli w progi mego domu widziałam tajemnicze spojrzenia i uśmieszki Natalie i Niall'a. Trzeba im trochę pomóc z ich nieśmiałością no więc...
- Natt pocałuj Niall'a! - powiedziałam podniesionym głosem.
Dziewczyna popatrzyła na mnie zabójczym spojrzeniem... Tak, tak... Jeszcze mi będziesz dziękować... Odwróciła twarz w stronę Blondyna i złączyła ich usta w pocałunku... Wszyscy zaczęliśmy bić brawo i krzyczeć "Uuuuu"...
No i tak mniej więcej bawiliśmy się do 22.30. O tej godzinie chłopcy stwierdzili, że się zasiedzieli i będą już lecieć... Pożegnałyśmy ich, ogarnęłyśmy salon i kuchnię po czym zmęczone padłyśmy na ogromne łóżko w moim pokoju i zasnęłyśmy.
*********************************************************************************
Witajcie!!! Właśnie przed chwilką uświadomiłam sobie, że dziś sobota i trzeba wstawić nowy rozdział... Przez te ferie kompletnie się już pogubiłam w dniach... Niestety już tylko tydzień i... znów do szkoły. No, ale dziś jeszcze nie chcę o tym myśleć, dlatego wracam do rozdziału. Jakoś nie mam pomysłu co do pytań więc daję Wam pole do popisu i w komentarzach możecie pisać wszystko to co chcecie... Pozytywy, negatywy i tak dalej... :) Nie zapominajcie też o dodawaniu się do obserwatorów i głosowania w ankietach ponieważ wejść coraz więcej, a ilość komentarzy nie ulega jakimś ogromnym zmianom. Chooociaż baaardzo się cieszę, że są osoby, które poświęcają tą chwilkę po przeczytaniu i piszą same miłe słowa i opinie. Nawet nie wiecie jak bardzo motywujecie mnie do dalszego działania! W takim razie ten rozdział chciałabym zadedykować nowej czytelniczce i komentatorce ann horan! Zapraszam Was także na jej wspaniałego bloga LINK! A teraz będę się już żegnać. Jeszcze raz bardzo za wszystko dziękuję, proszę o dalsze wsparcie. Do soboty!
Pozdrawiam serdecznie!!! <3
Aleksandra
odetchnęłam głęboko, po czym otworzyłam drzwi. W progu zastałam piątkę roześmianych chłopców.
- Witaj Camilo! Bardzo ładnie wyglądasz - powiedział Liam.
- Eeeej! To był mój tekst - krzyknął Harry, a ja wybuchnęłam śmiechem, a następnie zaprosiłam ich do środka i zaprowadziłam do salonu. Kiedy Zayn zobaczył Mandy od razu do niej podszedł i złożył na jej ustach pocałunek... Aww... To było taakie słodkie. Trochę jej zazdrościłam, ale tylko troszkę... Usiedliśmy wszyscy przy stole i zaczęliśmy jeść. Oczywiście wszystkie trzy otrzymałyśmy wiele pochwał co do naszych umiejętności kulinarnych. Uśmiech nikomu nie schodził z twarzy... Nawet mi co jest bardzo dziwne.
- To co? Ja pójdę po deser... - powiedziałam i wstałam od stołu.
W kuchni stało już osiem pucharków do których musiałam nałożyć lody z bitą śmietaną. Kiedy wyjmowałam wszystko z zamrażarki nie zauważyłam iż ktoś wszedł za mną.
- Naprawdę bardzo ładnie wyglądasz - powiedział Harry, a raczej wyszeptał mi wprost do ucha kładąc swój podbródek na moim ramieniu.
- Dziękuję za komplement, ale i bez niego dostałbyś deser... - zaśmiałam się i zaczęłam nakładać lody do pucharków starając się przy tym nie zemdleć z wrażenia...
- Jeżeli deserem są Twoje usta to poproszę go natychmiast.
Odwróciłam się w jego stronę i spojrzałam mu prosto w oczy. Te zielone tęczówki niemalże
hipnotyzowały. Zaczęliśmy zbliżać się do siebie. Nasze twarze dzieliły dosłownie milimetry i wtedy rozległ się okrzyk Niall'a:
- No gdzie ten deser??
Szybko odsunęłam się od Harry'ego i odkrzyknęłam, że za chwilkę... Odwróciłam się w stronę pucharków i w ekspresowym tempie napełniłam je lodami i bitą śmietaną...
- Czy mógłbyś pomóc mi zanieść - zaczęłam nieśmiało swoją prośbę, a Harry natychmiast wziął dwa naczynia i zaniósł je do salonu. Po chwili w salonie można było usłyszeć głośne rozmowy i "stukanie" łyżeczek. W kuchni zostały dwa ostatnie desery. Mój no i oczywiście Loczka. Obydwoje wróciliśmy po nie.
- Musisz dać mi swój numer - powiedział Harry z uśmiechem na ustach.
- Buta? - spytałam i zaśmiałam się cicho przypominając sobie znów naszą niezbyt przyjemną rozmowę w studiu.
- Nie... - również się zaśmiał i podał mi swój telefon.
Od razu wstukałam dziewięć liczb i z powrotem oddałam go Harry'emu.
- Wracajmy do salonu, bo zaraz sobie coś pomyślą... - powiedziałam i wyszłam z kuchni. Zajęłam swoje miejsce, a obok mnie usiadł Harry.
- Zayn wspaniale wypadłeś w dzisiejszym wywiadzie - powiedziała Mandy i pocałowała mulata w usta...
- Mieliście dzisiaj wywiad - spytałam jakbym o niczym nie wiedziała... Postanowiłam troszkę poudawać... No skoro już nie pracuję jako aktorka to może spróbuję swoich sił w normalnym życiu...
- No mieli, mieli i Harry opowiadał coś o...
- Ale dobre te lody - wykrzyknął nagle loczek z pełnymi ustamu i wszyscy na niego spojrzeliśmy... Z trudnością powstrzymałam śmiech, ale jakoś mi się to udało... Przez kilka sekund w salonie panowała cisza, ale już po chwili znów każdy miał coś do powiedzenia.... Ja co jakiś czas zerkałam w stronę Harry'ego i tym samym przyłapywałam go na zerkaniu w moją stronę... Nie mam pojęcia kto i kiedy zaproponował grę w butelkę, ale nim się obejrzałam już siedzieliśmy na podłodze, a Lou kręcił butelką. Wypadło na Harry'ego. Wybrał pytanie... Louis bez dłuższego zastanawiania się powiedział:
- O kim mówiłeś na dzisiejszym wywiadzie...
Harry się zarumienił i albo mi się wydawało, albo spojrzał w moją stronę... Chciałam mu jakoś pomóc i w ostatniej chwili niemalże krzyknęłam:
- A może dacie sobie już spokój z tym wywiadem co? - i
zakręciłam butelką... Kiedy ona się kręciła zauważyłam jak Harry bezgłośnie mówi dziękuję, na co ja uśmiechnęłam się tylko.- Wyzwanie - usłyszałam głos Natt.
Również nie musiałam się zastanawiać nad wyzwaniem... Dosłownie od momentu, kiedy chłopcy weszli w progi mego domu widziałam tajemnicze spojrzenia i uśmieszki Natalie i Niall'a. Trzeba im trochę pomóc z ich nieśmiałością no więc...
- Natt pocałuj Niall'a! - powiedziałam podniesionym głosem.
Dziewczyna popatrzyła na mnie zabójczym spojrzeniem... Tak, tak... Jeszcze mi będziesz dziękować... Odwróciła twarz w stronę Blondyna i złączyła ich usta w pocałunku... Wszyscy zaczęliśmy bić brawo i krzyczeć "Uuuuu"...
No i tak mniej więcej bawiliśmy się do 22.30. O tej godzinie chłopcy stwierdzili, że się zasiedzieli i będą już lecieć... Pożegnałyśmy ich, ogarnęłyśmy salon i kuchnię po czym zmęczone padłyśmy na ogromne łóżko w moim pokoju i zasnęłyśmy.
*********************************************************************************
Witajcie!!! Właśnie przed chwilką uświadomiłam sobie, że dziś sobota i trzeba wstawić nowy rozdział... Przez te ferie kompletnie się już pogubiłam w dniach... Niestety już tylko tydzień i... znów do szkoły. No, ale dziś jeszcze nie chcę o tym myśleć, dlatego wracam do rozdziału. Jakoś nie mam pomysłu co do pytań więc daję Wam pole do popisu i w komentarzach możecie pisać wszystko to co chcecie... Pozytywy, negatywy i tak dalej... :) Nie zapominajcie też o dodawaniu się do obserwatorów i głosowania w ankietach ponieważ wejść coraz więcej, a ilość komentarzy nie ulega jakimś ogromnym zmianom. Chooociaż baaardzo się cieszę, że są osoby, które poświęcają tą chwilkę po przeczytaniu i piszą same miłe słowa i opinie. Nawet nie wiecie jak bardzo motywujecie mnie do dalszego działania! W takim razie ten rozdział chciałabym zadedykować nowej czytelniczce i komentatorce ann horan! Zapraszam Was także na jej wspaniałego bloga LINK! A teraz będę się już żegnać. Jeszcze raz bardzo za wszystko dziękuję, proszę o dalsze wsparcie. Do soboty!
Pozdrawiam serdecznie!!! <3
Aleksandra





















.gif)






